Wyobraź sobie, że czujesz się świetnie. Masz nieco ponad 40 lat, nie palisz papierosów, dbasz o siebie, a jedynym Twoim problemem zdrowotnym jest kontrolowane nadciśnienie tętnicze. Żyjemy w biegu, więc jeśli nic nie boli, uznajemy, że jesteśmy zdrowi.
Niestety, układ krążenia potrafi milczeć przez lata. Doskonale obrazuje to przypadek jednego z moich pacjentów, który udowadnia, że nowoczesna kardiologia potrafi dokonać czegoś, co jeszcze kilkanaście lat temu uznawano za niemożliwe – potrafi cofnąć czas dla naszych naczyń krwionośnych.
Cichy wróg w tętnicy szyjnej.
Do mojego gabinetu trafił 44-letni mężczyzna. Poza wspomnianym nadciśnieniem i obciążeniem rodzinnym (wczesne zawały w klanie), nie miał żadnych niepokojących objawów. Rutynowe badanie laboratoryjne wykazało jednak bardzo wysoki poziom „złego” cholesterolu LDL – aż 203 mg/dL.
Podjąłem decyzję o rozszerzeniu diagnostyki o USG Doppler tętnic szyjnych.
Dlaczego u pacjenta kardiologicznego badamy szyję?
Miażdżyca to z zwykle choroba uogólniona
Miażdżyca nie jest chorobą jednego naczynia – to proces ogólnoustrojowy. Jeśli blaszki miażdżycowe odkładają się w sercu (w tętnicach wieńcowych), z ogromnym prawdopodobieństwem znajdziemy je również w naczyniach szyjnych lub kończynach dolnych. USG tętnic szyjnych to dla kardiologa bezbolesne, nieinwazyjne „okno na świat”, przez które widzi stan całego Twojego układu krążenia.
Wynik badania u mojego pacjenta potwierdził obawy: w prawej tętnicy szyjnej wewnętrznej (RICA) znajdowała się już wyraźna, uformowana blaszka miażdżycowa. Sytuacja była poważna. Pozostawienie tego stanu bez reakcji oznaczało jedno – odliczanie do zawału serca lub udaru mózgu.
18 miesięcy, które zmieniły wszystko.
Zamiast czekać na rozwój wydarzeń, przeszliśmy do zdecydowanego działania. Wdrożyłem intensywną farmakoterapię (rozuwastatyna w dawce 20 mg) połączoną z modyfikacją stylu życia. Cel był jasny: agresywne zbicie cholesterolu LDL i stabilizacja blaszki.
Efekt po półtora roku przeszedł najśmielsze oczekiwania:
• Spadek LDL: Poziom „złego” cholesterolu runął z 203 mg/dL do poziomu 100 mg/dL.
• Całkowita regresja zmian: Ponowne badanie USG Doppler wykazało, że blaszka miażdżycowa w tętnicy szyjnej całkowicie zniknęła. Naczynie stało się w pełni drożne i czyste.
Dzięki wczesnej diagnostyce nie tylko zatrzymaliśmy chorobę, ale dosłownie zmusiliśmy ją do odwrotu.
Lekarz patrzy na szyję, by ratować serce.
Ten przypadek kliniczny to najlepszy dowód na to, po co w nowoczesnym gabinecie kardiologicznym wykonuje się badanie naczyń szyjnych. U pacjentów „pozornie zdrowych” wykrycie wczesnych zmian pozwala nam precyzyjnie oszacować ryzyko sercowo-naczyniowe i podjąć leczenie, zanim pojawią się jakiekolwiek objawy.
W medycynie stawiamy sprawę jasno. Wybór bardzo często sprowadza się do prostej alternatywy:
• Wariant A: Szybka diagnostyka, bezpieczne leki i modyfikacja nawyków TERAZ.
• Wariant B: Ignorowanie problemu, brak badań i inwazyjny zabieg implantacji stentów (lub operacja kardiochirurgiczna) za 10 lat.
Zdecydowanie wolę, gdy moi pacjenci wybierają wariant A.
Kiedy ostatnio badałeś swoje tętnice?
Jeśli masz więcej niż 40 lat, w Twojej rodzinie pojawiały się problemy z sercem lub po prostu nigdy nie kontrolowałeś profilu lipidowego – nie czekaj na sygnał ostrzegawczy od organizmu. Zawał bywa pierwszym i niestety czasem ostatnim objawem miażdżycy.
Zadbaj o swoje serce kompleksowo. Zapraszam na konsultację oraz badanie USG w ramach naszego modelu diagnostycznego – sprawdźmy stan Twoich naczyń, zanim zrobi to za nas los.
Chcesz dowiedzieć się więcej o nowoczesnej profilaktyce? Przeczytaj nasze pozostałe artykuły lub zapisz się na wizytę .




